LITERATURA

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Czytanie po polsku – ale czy my jeszcze potrafimy czytać?

Email Drukuj PDF

Doniesienia traktujące o czytelnictwie w Polsce są różne. Skrajnie różne. Z jednej strony – wyniki rankingów dobitnie wskazują, że ponad 60 procent rodaków lubi czytać książki. Ten optymistyczny stan rzeczy potwierdzają niejako listy sprzedażowe największych księgarni, które udowadniają bezapelacyjnie – w Polsce kupuje się książki. Rośnie też ilość osób studiujących wszelkiej maści filologie i odsetek społeczeństwa, który poszerza swoją wiedzę o kulturze słowa, historii literatury czy nawet na temat praktycznych porad zawartych w szkoleniach typu kurs szybkiego czytania. Z drugiej strony – entuzjaści globalnej sieci i medioznawcy wskazują, że to właśnie internet, radio czy telewizja spychają tradycyjne książki z zasłużonego, pierwszego miejsca w zestawieniu najbardziej popularnych i najbardziej wartościowych nośników informacji. Ale nie to jest najgorsze.

 

Najbardziej przerażające jest to, że w dużym, europejskim, rozwiniętym, XXI – wiecznym kraju, w którym dostęp zarówno do tradycyjnej literatury, jak i do wirtualnych nośników słowa, a tym bardziej – dostęp do edukacji jest powszechny... rośnie odsetek analfabetów!

Sprawdza się tu prosty mechanizm, powiązany ściśle ze światowym kryzysem gospodarczym i jego konsekwencją – brakiem miejsc pracy. Ludzie, którzy nie mogą znaleźć zatrudnienia i żyją z zasiłków zapomogowych – uwsteczniają się w rozwoju. Co gorsze – ich dzieci automatycznie dziedziczą nieuctwo. Doniesienia pedagogów i socjologów są doprawdy alarmujące – w Polsce rośnie bardzo gwałtownie liczba osób, które nie rozumieją tekstu pisanego. Problem dotyka osób w każdym wieku – od uczniów szkół powszechnych, po ludzi dojrzałych. Najbardziej fatalistyczni specjaliści mówią wręcz o analfabetyzmie zawodowym, który wynika właśnie z braku kontaktu ze słowem pisanym. Statystyczne wyniki badań są wręcz zastraszające – w najbiedniejszych rejonach kraju, aż 42 procent obywateli nie rozumie odczytywanych przez siebie kaleko treści, a 35 procent – rozumie z nich zaledwie niewiele. Badania czytelnictwa – mimo, że pozornie optymistyczne – wskazują dodatkowo, że około 40 procent rodaków nie czyta w ciągu roku ani jednej książki, kiedy trzy literackie pozycje – wpadają w przeciągu dwunastu miesięcy w ręce zaledwie co dziesiątego Polaka. Jakby tego było mało – prasę i czasopisma czytuje niecałych 60 procent rodaków, z czego – dla wielu z nich, czasopismem najbardziej popularnym i najbardziej wartościowym jest... program telewizyjny.



Wpływ na ten porażający stan rzeczy ma nie tylko światowy kryzys i duża stopa bezrobocia. Wystarczy poprosić nauczycieli polskiego uczących na poziomie gimnazjalnym o opinię na temat ilości uczniów, którzy posiadają stosowne, urzędowe zaświadczenia o zdiagnozowanej dysleksji lub dysortografii. Takie dokumenty wydawane są często od ręki, bez zastanowienia, a ich otrzymanie sprawia, że uczeń nie może być surowo oceniany pod kątem popełnianych przez siebie błędów ortograficznych czy problemów z czytaniem. Co ciekawe – jeszcze dekadę temu, uczniowie z zaświadczeniami o dysleksji lub ortografii stanowili marginalną rzadkość, a wielu z nich – mimo stwierdzonych zaburzeń – po ukończeniu szkoły rozpoczynało pracę zawodowa w charakterze dziennikarza lub felietonisty. Tyle tylko, że dekadę temu - dostęp do sieci www nie był aż tak powszechny. A reszta? Reszta ez zmian, bo i kryzys był, i porażająca wielkością stopa bezrobocia też była.