LITERATURA

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

E-przyszłość mowy pisanej

Email Drukuj PDF

E-booki, czyli elektroniczne publikacje – od początku swojego istnienia traktowane były jako niegroźne, niezbyt rewolucyjne i niewiele wnoszące novum technologiczne. Zresztą do dzisiaj, kojarzone są głównie jako forma dodatku, darmowego prezentu lub metoda dostępnej od ręki edukacji. To w formie e-booka rozpowszechniany jest przecież najczęściej kurs szybkiego czytania, szkolenie dotyczące pozycjonowania stron czy chociażby – instruktaż traktujący o tym, jak prowadzić kampanie reklamowe. A wszystko wskazuje na to, że wirtualne książki – do tej pory niepoważane, ignorowane wręcz – są przyszłością literatury.

Zaczęło się od Stephena Kinga – autora bestsellerowych horrorów, które zawsze wydawane były w sposób tradycyjny, czyli – w dobrze wszystkim znanej, papierowej formie. Do czasu, gdy jedynce rankingów najlepiej sprzedających się książek przyszło wydać kolejne opowiadanie. Krytykanci twierdzą, że finalnie przełomowe w historii literatury (może nie przez względu na doskonałe treści, ale na sposób publikacji własnie) opowiadanie „Jazda na kuli”, było za słabe na to, by wydać je wymagającym inwestycji sporej ilości środków finansowych nakładem tradycyjnym. Ale z drugiej strony - King, to King – wydać go trzeba. Choćby – przy pomocy półśrodków. Metodą zadowalającą i autora i wydawnictwo - był właśnie e-book. Opowiadanie w formie elektronicznej umieszczono w sieci internetowej i bez specjalnych nakładów na reklamę – zaczęto sprzedawać. Efekt zabiegu był zdumiewający, bo treść publikacji zakupiona została przez ponad 2 miliony czytelników, którzy zapłacili nie za nabycie stricte książkowego wydawnictwa, ale jego elektronicznego odpowiednika. Tym sposobem – niewymagający praktycznie żadnych inwestycji finansowych, rewolucyjny, próbny projekt – przyniósł zysk w wartości miliona dolarów. Tak rozpoczęła się złota era, XXI - wieczny renesans treści pisanych.



Mimo, że e-booki są ciągle powszechnie kojarzone z internetową, darmową edukacją typu nauka szybkiego czytania, to na rynku pojawia się coraz więcej stricte literackich propozycji. Na taki stan rzeczy ma wpływ wiele czynników – od powszechności dostępu do internetu, aż popularyzację ochrony środowiska i zaostrzenie przepisów dotyczących recyklingu i wycinania drzew. Najważniejsze jednak jest to, że e-booki to chyba najbardziej ekonomiczna forma publikacji literackiej, Koszt zamieszczenia w sieci tekstu w formacie elektronicznym sprowadza się do... ceny jego napisania. E-booki nie potrzebują bogatej szaty graficznej, drogich okładek czy kosztownego arbitrażu wydawnictwa. Wszystko to, składa się na końcowy efekt – czyli realny zarobek autorów e-booków, wynikający z taniej, promocyjnej wręcz ceny sprzedaży treści i minimalnych nakładów na reklamę.

Zaraz za e-bookami, w kolejce rankingowej popularności – ustawiają się e-dzienniki, e-magazyny, e-poradniki. Prawdziwy znak naszej ery. A raczej „e-ry” wybiegającej w e-przyszłość.