LITERATURA

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Książkowy biznes

Email Drukuj PDF

 

Kopiowaniem tekstów zajmowali się w wiekach średnich duchowni. Byli to najczęściej specjalnie szkoleni mnisi, pracujący przy biskupich katedrach i kolegiatach. Wraz ze wzrostem zainteresowania literaturą – kopiści nazywani byli po prostu przepisywaczami. Określenie to weszło tak szybko do powszechnego użytku, że powielanie zaczęło być uznawane za odrębny zawód, a dla pracujących w nim osób – tworzono wyspecjalizowane szkoły. I o ile wieki średnie to pozytywny, przełomowy rozwój samej formy książki, to należałoby w tym momencie przyznać rację krytykom tego okresu. Przepisujący teksty mnisi byli bowiem często analfabetami, a na szkoleniach uczyli się nie tyle, co rozumienia słów pisanych, co ich dokładnego, graficznego kopiowania. Tym sposobem, powstające ich rękami zapisy obfitują często w ogromną ilość błędów, tracąc tym samym na merytorycznej wartości. Pracujący w scriptoriach duchowni – analfabeci, byli też (niestety) nadwornymi kopistami, zajmującymi stanowiska w kancelariach świeckich władców.

Stanowiska kopistów zaczęły być przejmowane przez mieszczan dopiero w XIV wieku, kiedy nauka pisania i szybkiego czytania stała się bardziej powszechna. Nie związani z kościołem kopiści, zajmowali się głównie sporządzaniem rękopisów o świeckiej treści. Ich prace powstawały zwykle w językach narodowych, kiedy kościelni mnisi – pisali głównie po łacinie. Wtedy też, poważnymi i stałymi klientami kopistów (zarówno świeckich, jak i kościelnych) byli studenci rosnących w siłę i zyskujących na coraz większej wartości uniwersytetów, w których zakres nauczania obejmował zarówno religijną scholastykę, jak i skrajnie laicką filozofię.

W związku ze wzrostem zainteresowania rękopisami – wytworzyła się koniunktura księgarstwa. Działający głównie na terenach uniwersyteckich kustosze (łac. stationarius), opiekowali się uczelnianymi zbiorami i za pobraniem opłaty – udostępniali studentom kopie niezbędnych do nauki źródeł tekstowych i branżowych książek. Prawo do sprzedawania książek miał jedynie komisjoner, czyli ówczesny pośrednik pobierający stosowny procent od kwoty każdej transakcji. Komisjonerzy działali w dużych miastach piętnastowiecznej Europy, wystawiając na targowych straganach swoje zasoby.

Równolegle do rozwoju handlu rękopisami – powstawały klasztorne biblioteki, które szybko stały się monopolistami tej dziedziny. Tak jak w czasach starożytnych – mieściły się one głównie w miejscach kultu religijnego, w tym wypadku – w pobliżu katedr i kościołów. Niestety, chrześcijaństwo odrzuciło całkowicie wytwory kultury starożytnej, uznając ją za bezbożne pogaństwo. Na podstawie tego osądu – ginęły i były powszechnie niszczone bezcenne książki i dzieła, a ich miejsca zastępowały nowe publikacje, zaspokajające potrzeby kościoła i będące w zgodzie z polityką społeczną propagowaną przez średniowieczny kler. Cudem ocalałe resztki starożytnych księgozbiorów znalazły paradoksalnie schronienie właśnie w bibliotekach klasztornych. Antyczne „białe kruki” trzymane były w tajnych pomieszczeniach, a dostęp do nich mieli jedynie wybrani, najbardziej zaufani mnisi. Głównie dzięki temu, do czasów współczesnych przetrwały zabytki piśmiennictwa starożytnego i średniowiecznego. Ludzie plebsu rzadko kiedy umieli bowiem czytać, a władcy feudalni – jeśli już gromadzili rękopisy – to tylko dla prestiżu wynikającego z samego faktu ich posiadania.


Fototapety

Poprawiony: piątek, 27 stycznia 2012 23:20