Konsekwencją zunifikowania graficznego języka pisanego było rozpowszechnienie pisma i podniesienie jego wartości do rangi sztuki. Taką właśnie sztukę – sztukę pisania – ceniono zresztą w wielu starożytnych krajach. Rozwój pisma i wzrost jego wartości miał związek także z rozpowszechnieniem literatury, która stawała się coraz bardziej dostępna. O ile antyczne tragedie dla przykładu, wystawiane były wcześniej jedynie w teatrach, to powstanie nowych form literackich - takich jak limeryki czy pieśni - oznaczało konieczność publikowania ich treści na piśmie – tak, by jak największa liczba odbiorców miała do nich dostęp.
W starożytnej Grecji i Rzymie, do przelewania słów w znaki graficzne szkolono nawet niewolników, tak zwanych librarii. Zajmowali się oni doraźnym kopiowaniem tekstów na potrzeby swoich zwierzchników. Wszystko po to, by umożliwić im szybki wgląd w konkretne utwory i takie też – szybkie czytanie ulubionych poematów czy pieśni. Wraz ze wzrostem zapotrzebowania na słowo pisane, wytworzyła się też grupa pośredników, czyli księgarzy (bibliopolów). Zatrudniali oni niewolników, którzy na ich koszt i na ich ryzyko utraty zainwestowanych środków - zajmowali się praktycznie masowym kopiowaniem wybranych tekstów, które były następnie sprzedawane czytelnikom. Ot, taka antyczna pramatka współczesnej księgarni, względnie – wydawnictwa i drukarni. Praca bibliopolów różniła się o tyle od dzisiejszych wydawnictw, że autorzy kopiowanych przez nich dzieł - nie otrzymywali z tytułu powielania swojej twórczości żadnego honorarium. Poetów czy dramaturgów utrzymywali za to mecenasowie sztuki, którzy z racji powielania dzieł swoich podopiecznych... także nie czerpali żadnych zysków (które dzisiaj – określone zostałyby zapewne prowizją). Działalność mecenasów była więc czysto charytatywna i miała na celu „jedynie” propagowanie sztuki dla sztuki.
Tryb ten rozwijał się w zadziwiająco szybko. Już w V wieku przed naszą erą – istniały starogreckie składy ksiąg, których klientami byli nie tylko prywatni konsumenci słowa pisanego, ale i powszechne biblioteki. Te ostatnie zresztą, na czele ze sławną Biblioteką Aleksandryjską – ustalały listę pism do skopiowania. Na kształt indeksu wpływ miała zarówno jakość konkretnych pozycji, jak i ich popularność wśród antycznych czytelników.
Ale literatura piękna to tylko jedna strona piśmienniczego medalu. Drugą stanowiły dekrety, ogłoszenia i oficjalne publikacje. W antycznej Grecji czy w starożytnym Rzymie także istniały swoiste okólniki, spełniające funkcję społecznych informatorów. Spisywaniem ich treści zajmowali się przeważnie wykształceni w tym kierunku niewolnicy lub zaufani podwładni, pracujący na potrzeby konkretnych instytucji. Popularność okólników świadczy dodatkowo dobitnie o tym, że w starożytności piśmiennictwo (a w konsekwencji – czytelnictwo) było rozpowszechnione. Wpływ na to miał niewątpliwie doskonały, ówczesny system edukacji, który stanowi podwalinę współczesnego szkolnictwa, a który – był odpowiedzialny za popularyzację watościowych książek wśród starożytnych.





